Klimat dziś tworzy happysad z 3 (słownie: trzema) wersjami kawałka "Nostress".
Chcę, aby muzyka zadziałała w tej chwili jak narkotyk i chcę upić się, a zarazem popić narkotyk rozmowami z ludźmi.
Ale jak na złość, nie mam aktualnie z kim porozmawiać...
W mojej krwi krążą nuty.
Staję się senny, zresztą, prawie zawsze taki jestem.
Czyli co za różnica?
"Spokój, atmosfera melancholii i zadumy, wszechwładna nostalgia.
Chwila spokoju i zapomnienia, by porozmawiać z samym sobą w podświadomości i poukładać rozstrzelany myśli.
Przeprowadzić wewnętrzną konwersację, oddać się spowiedzi własnych poglądów, przyznać się do tego co siedzi gdzieś głęboko w środku."
"Skąd możesz wiedzieć, że coś poza tym miejscem i tą chwilą istnieje, skoro cię tam nie ma?
Skąd wiesz, że istnieją inni ludzie w innych miejscach, skoro teraz ich nie ma?
Skąd możesz wiedzieć, że świat poza tym miejscem istnieje?
Być może nie ma już nic poza tu i teraz..."
Moja krew w tej chwili składa się w 75% z nut, w 20% z wody, w 3% z osocza, w 1% płytek krwi, w 0,5% białych i także w 0,5% czerwonych krwinek.
Z logicznego punktu widzenia, nie powinienem istnieć.
Może to i lepiej.
Może to o wiele lepiej...
Emszi
Devious Comments
btw.Happysad jest wymiatający
--
Being happy doesn't mean that everything is perfect. It means that you've decided to look beyond the imperfections.
Previous PageNext Page